Montségur: twierdza Katarów, oblężenie 1244 i tajemnica ognia - History Unlocked
    Średniowiecze

    Montségur: twierdza Katarów, oblężenie 1244 i tajemnica ognia

    15 min czytania

    Na szczycie samotnej skały, która wyrasta nad zalesionymi grzbietami Pirenejów niczym okręt o wysokim dziobie, wciąż leżą kamienie, co pamiętają modlitwy, szepty i krzyki. krucjaty" class="text-primary underline decoration-primary/40 underline-offset-4 hover:decoration-primary">Montségur — nazwa miękka, ale brzmieniem twarda jak wapień, z którego wzniesiono mury — to miejsce, które scala w sobie sprzeczności: ciszę i przemoc, mistykę i żelazo, upór ludzi i nieubłaganą geologię. W XIII wieku znajdzie tu przystań wspólnota, która odważy się rzucić wyzwanie porządkowi świata: katarzy. Wybrzmią w tej scenerii pieśni w języku oksytańskim, rozbłyśnie płomień ognisk, a później — płomień znacznie bardziej bezlitosny.

    Kto dziś wspina się na „pog”, jak w oksytańskim mówi się na taki szczyt, w połowie drogi znieruchomieje, łapiąc dech nie tylko po to, by nim nakarmić płuca, ale i z zachwytu. Z wysokości ponad tysiąca metrów otwiera się perspektywa na zielone doliny Ariège, na odległe linie śniegu i na ząbkowane grzbiety, które zamykają horyzont. A na ich tle ruiny jakby wyjęte z ryciny dawnych kronik. Jednak widok nie zawsze był tu zjawiskowy — bywał śmiertelny. Wiosną 1244 roku w dole, u stóp skały, zamigotała ściana ognia, w której ponad dwustu ludzi zdecydowało się spłonąć, by nie zaprzeć się wiary.

    Montségur jest jednym z tych miejsc na mapie Europy, gdzie geografia staje się przeznaczeniem. To nie tylko „zamek” w prostym sensie kamiennej skorupy; to węzeł znaczeń. Skupiają się tu pytania o naturę władzy i buntu, o rolę Kościoła i państwa, o granice tolerancji, o cenę wierności. Tutejsze kamienie przetrwały upadek możnych rodów, triumf krucjat, krzątaninę inkwizytorów, ciekawość uczonych, a nawet romantyczne fantazje XIX wieku. Gdy dmucha wiatr, można usłyszeć nie tylko trzepotanie chorągwi — ale i oddech pamięci, która wciąż kieruje tu kroki pielgrzymów historii.

    Czy wiesz? Słowo „pog”, używane lokalnie na określenie samotnej, ostrej skały, pochodzi z oksytańskiego i do dziś funkcjonuje w toponimii Ariège.

    pyrenees
    pyrenees

    Montségur na „pogu” Pirenejów: krajobraz i początki

    Montségur leży w dzisiejszym departamencie Ariège w regionie Oksytania, na południu Francji. Jego położenie jest wyjątkowe: zamek wzniesiono na szczycie izolowanego masywu wapiennego, który we Francji określa się czasem oksytańskim słowem „pog”. Strome stoki i wąski grzbiet sprawiają, że dostęp do ruin wymaga dziś niemal godzinnego marszu. W średniowieczu była to naturalna tarcza — każda ścieżka pod murami stawała się wąwozem śmierci. Nic dziwnego, że już w pierwszych dekadach XIII wieku miejscowy możny Raimon de Péreille (Raymond de Péreille), związany z rodem hrabiów Foix, zdecydował się umocnić tę skałę. Około lat 1204–1211 założono tu ufortyfikowany castrum, którego zadaniem była zarówno obrona przed zewnętrznym wrogiem, jak i zapewnienie schronienia dla ludzi określanych w źródłach jako „katarzy”, czyli wyznawców dualistycznej doktryny zakwestionowanej przez Kościół rzymski.

    Krajobraz wokół Montségur współtworzy sens tego miejsca. Doliny Ariège były wówczas częścią świata oksytańskiego — mozaiki seigneuri i miast, w których rozkwitała kultura trubadurów, lokalna autonomia i pamięć o prawach zwyczajowych. Krucjata przeciw „albigensom”, czyli przeciw wspólnocie i jej protektorom, rozpoczęta w 1209 roku, poważnie naruszyła te struktury. Dla wielu zwolenników katarów Montségur stał się ostoją pośród zamętu. Nawet jeżeli wcześniejsze osadnictwo na skale nie pozostawiło nam wyraźnych świadectw kamiennej architektury, to już w trzynastym stuleciu castrum rozwijało się jak małe miasteczko: drewniane domostwa, warsztaty, zbiorniki na wodę i spichlerze, a wszystko to wpisane w system murów, bramy i barbakanu.

    Co istotne, obecne ruiny w dużej mierze nie są tożsame z wczesnym castrum katarów. Po tragicznych wydarzeniach połowy stulecia zamek przebudowano w formie królewskiego garnizonu granicznego, więc część murów, które dziś widzimy, to dzieło architektury po-katarskiej. Jednak sam wybór miejsca — ostrego grzebienia skały na wysokości ponad 1200 metrów nad poziomem morza — przypomina, że historia Montségur od początku była pisana przez topografię. Z niej wynikała izolacja, z niej siła i z niej też — paradoksalnie — słabość wobec długiego oblężenia.

    Czy wiesz? Consolamentum, jedyny sakrament katarów, często przyjmowano na łożu śmierci; w marcu 1244 roku w Montségur udzielono go też tym, którzy zdecydowali się iść na stos.

    Katarzy i ich świat: doktryna, wspólnota i rola Montségur

    Aby zrozumieć, dlaczego Montségur stał się legendą, trzeba poznać świat katarów. Był to ruch religijny, który w XII i XIII wieku zdobył znaczących sympatyków w Langwedocji. Katarzy wierzyli w radykalny dualizm: duchowe dobro i materialne zło, w dwóch przeciwstawnych zasadach. Ich elita religijna — tzw. perfecti, „doskonali” — żyła w ascezie, odrzucając bogactwo, przysięgi i spożywanie mięsa, praktykując wstrzemięźliwość seksualną, a sakramentem była dla nich nie chrzest wodą, lecz „consolamentum” — nałożenie rąk, które miało oczyszczać i wprowadzać na drogę doskonałości. Wokół perfectów gromadzili się credentes, wierni, którzy wspierali wspólnotę, niekiedy odkładając decyzję o przyjęciu consolamentum na kres życia.

    Montségur zyskał w tym świecie znaczenie jako schronienie i duchowe centrum na kilka lat przed upadkiem. Nie był jednak „Watykanem katarów” w instytucjonalnym sensie i nie istniał tu żaden odpowiednik papieża. Zamek przede wszystkim dawał bezpieczeństwo ludziom i księgom. Źródła wskazują, że na początku lat czterdziestych XIII wieku przybyło tam wielu perfectów oraz świeckich sprzymierzeńców, a w castrum toczono narady w sprawach wspólnoty. Pośród protektorów katarów w regionie wyróżniali się przedstawiciele rodu Foix, a także lokalni seigneurowie, w tym sam Raimon de Péreille, którego kuzyn i zięć Pierre-Roger de Mirepoix pełnił funkcję wojskowego komendanta obrony.

    Kapłani rzymscy i inkwizytorzy widzieli w Montségur nie tylko twierdzę, ale i symbol nieposłuszeństwa. W epoce po Traktacie Paryskim z 1229 roku, który zwiększył wpływy Korony Francuskiej na południu, istnienie takiego schronienia było policzkiem wymierzonym w porządek nowej Langwedocji. Mimo to życie na skale toczyło się swoim rytmem: codzienna modlitwa perfectów, nauczanie, praca rzemieślników i chłopów. Dla wielu była to namiastka nieba blisko chmur — i realna twierdza, która dawała nadzieję, że czas prześladowań da się przeczekać.

    Czy wiesz? Długie oblężenie Montségur było możliwe m.in. dzięki budowie wokół skały licznych umocnień polowych; pierścień oblężniczy odcinał drogi, ale i pozwalał strzec stromych, potencjalnych ścieżek ucieczki.

    Oblężenie 1243–1244: sztuka wojny w cieniu Skały

    W maju 1243 roku wokół Montségur zamknęła się żelazna obręcz. Królewskie siły, dowodzone przez seneszala Carcassonne Hugues’a des Arcis, wsparte autorytetem arcybiskupa Narbonne Pierre’a Amiela oraz oddziałami możnych wiernych Koronie, rozpoczęły systematyczne oblężenie. Ich celem nie było brawurowe szturmowanie stromo wzniesionej skały — to skończyłoby się rzezią — lecz powolne, metodyczne odcięcie twierdzy od świata. Wokół „pogu” powstał pierścień posterunków, szańców i obozowisk. Rozpoczęła się wojna cierpliwości.

    W takiej topografii najważniejszy był ogień miotany z góry — i ogień w żołądkach obrońców. Wewnątrz murów zgromadziło się kilkaset osób: perfecti i wierni, a także zbrojni, których prowadził Pierre-Roger de Mirepoix, działając w imieniu Raimona de Péreille. Żywność i woda stały się najcenniejszą walutą. Mimo to pierwsze miesiące oblężenia nie przyniosły rozstrzygnięcia. Wedle relacji, napastnikom udało się zdobyć jeden z wysuniętych punktów oporu na skalnym występie, dzięki czemu mogli skuteczniej razić mury pociskami z machin — to ważny przełom taktyczny w walce o teren, w którym nawet niewielka przewaga górowania decydowała o wszystkim. Z nadejściem zimy sytuacja w twierdzy się dramatycznie pogorszyła. Głód i chłód dociskały, a wymiana posłańców stawała się coraz bardziej niebezpieczna.

    W lutym i na początku marca 1244 roku strony rozpoczęły rozmowy. W historiografii przyjmuje się, że uzgodniono warunki kapitulacji: obrońcy złożą broń w zamian za poszanowanie życia tych, którzy wyrzekną się doktryny. Dano też czas na rozważenie decyzji. Dla wspólnoty katarów była to chwila ostatecznej próby. Perfecti, przyzwyczajeni do myśli o radykalnej wierności, nie wahali się długo. Gdy rozejm dobiegał końca, wielu credentes poprosiło o udzielenie im consolamentum. W twierdzy na kilka dni zapanowała intensywna atmosfera modlitwy i decyzji na granicy życia.

    Czy wiesz? Montségur nie był ostatnią twierdzą katarów — za „ostatni bastion” często uważa się Quéribus, zdobyty dopiero w 1255 roku, już po całkowitym upadku struktur ruchu.

    16 marca 1244 roku warunki ostatecznej kapitulacji stały się ciałem. Obrońcy otworzyli bramy. Część zbrojnych i świeckich miała otrzymać łaskę po złożeniu przysięgi wierności ortodoksji. Ale ponad dwustu perfectów i nowo nawróconych na doskonałość odmówiło. Ich wybór poprowadził ich w dół, na łąkę u stóp skały — miejsce, które po oksytańsku nazwano później Prat dels Cremats, „Pole Spalonych”. Tam przygotowano stos.

    medieval-siege
    medieval-siege

    Upadek i ogień: marzec 1244 i jego następstwa

    Obraz ostatniego aktu jest przejmująco prosty: tłum ludzi, wiatr, który na pograniczu zimy i wiosny szarpie ubraniami, i wysoki płomień. Źródła podają liczbę około 220 osób, które 16 marca 1244 roku oddały życie w ogniu, nie wyrzekając się wiary. Ich imiona nie zawsze przetrwały w zapisach, lecz pamięć o decyzji — tak. Ogień miał nie tylko wymiar egzekucji; był również komunikatem. Korona i Kościół pokazywały, że bunt duchowy i polityczny spotyka się z ostateczną sankcją. Dla sympatyków katarów płomień stał się znakiem męczeństwa.

    Po kapitulacji losy przywódców i mieszkańców potoczyły się różnie. Część świeckich, którzy nie byli perfectami, miała otrzymać darowanie życia po wyrzeczeniu się nauk. Innych czekały przesłuchania i kary na mocy prawa kanonicznego i świeckiego, które po krucjacie 1209–1229 ściśle współdziałały. W pamięci miejsca najgłośniej jednak zabrzmiał gest tych, którzy poprosili o consolamentum w ostatnich dniach i zeszli ze skały prosto na stos. Niezależnie od oceny teologicznej ich wyboru, skala determinacji świadczy o sile wewnętrznej wspólnoty i o tym, jak bardzo Montségur ukształtowało ich duchowo.

    Czy wiesz? Montségur został objęty ochroną jako Monument historique już w 1862 roku, w jednej z pierwszych fal francuskich klasyfikacji zabytków.

    Legenda dodaje do tego obrazu jeszcze jeden wątek: nocną ucieczkę kilku osób, które miały spuścić się po linach z urwiska tuż przed kapitulacją, by wynieść z twierdzy „skarb” — być może księgi, być może pieniądze, a może coś innego, co dla wspólnoty było bezcenne. Żadne ze źródeł nie potwierdza tego w sposób ostateczny, ale opowieść ta powraca, karmiąc wyobraźnię kolejnych pokoleń i wzmacniając aurę tajemnicy Montségur.

    Konsekwencje upadku miały wymiar nie tylko duchowy. Dla regionu oznaczały umocnienie wpływów Korony Francuskiej i dalsze działania inkwizycji. Dla katarów — koniec epoki jawnego istnienia. Ośrodki, które dotąd mogły liczyć na wsparcie możnych, zostały rozbite. Choć pewne twierdze jeszcze się broniły, ruch tracił tlen. Pamięć o ogniu 1244 roku stała się natomiast jednym z kamieni milowych w historii europejskich konfliktów religijnych: świadectwem, że średniowiecze znało nie tylko syntezy wiary i rozumu, ale i bezwzględną przemoc wobec odmienności.

    Po 1244 roku: zamek królewski, granica i badacze ruin

    Po zgaszeniu płomieni przyszedł czas murów. Korona Francuska, świadoma strategicznego położenia skały w pobliżu pirenejskiego pogranicza, przystąpiła do odbudowy i przebudowy Montségur jako królewskiego garnizonu. Nowe założenie obronne, wznoszone w latach następujących po 1244 roku, miało charakter bardziej regularny i służyło celom kontroli niż schronienia dla wspólnoty religijnej. W kolejnych dekadach zamek wraz z innymi fortecami południa tworzył system strażnic na granicy wpływów francuskich i aragońskich. To, co dziś widzimy — prostokątny obwód murów z bramą i reliktami wewnętrznych zabudowań — to w dużej mierze dzieło tej powtórnej, królewskiej fazy Montségur.

    Czy wiesz? Otto Rahn, popularyzator tezy o graalowym Montségur, pracował później dla SS; jego spekulacje miały wpływ na powstanie ponurych mitów III Rzeszy o „okultystycznym” średniowieczu.

    Wraz z upływem czasu zmieniały się priorytety militarnych architektów, a także znaczenie samej granicy. Traktat z Corbeil (1258) porządkował relacje między królestwem Francji i Aragonią, przesuwając akcenty polityczne; część pirenejskich fortec traciła na znaczeniu. Montségur, choć wciąż imponujący, stopniowo obumierał jako garnizon i zamieniał się w ruiny. Wiek XIX przyniósł mu jednak drugie, romantyczne życie: ruiny uznano za świadectwo bohaterskiego i tragicznego epizodu, a miejsce zaczęli odwiedzać wędrowcy, antkwariusze i uczący się dopiero pokory wobec zabytków archeologowie.

    Prace badawcze prowadzone od XIX wieku przyniosły ważne rozpoznania. Zwrócono uwagę na fazy budowlane i różnice między castrum katarów a późniejszą, królewską fortecą. Znaleziska — od grotów bełtów po fragmenty ceramiki — pozwoliły zajrzeć do codzienności oblężonego miasta-twierdzy. W 1862 roku Montségur wpisano na listę monumentów historycznych Francji (Monument historique), co przyniosło podstawową ochronę prawną i rozpoczęło długą opowieść o konserwacji i turystyce. Dzisiejsi turyści wędrują na „pog” w rytmie sezonów, a lokalne muzeum w wiosce u stóp skały porządkuje wiedzę o zamku, ruchu katarów i oblężeniu.

    Pamięć wspólnoty wraca tu także w sposób rytualny. Każdego roku w okolicach 16 marca na Prat dels Cremats zbierają się ludzie — miejscowi, goście z Francji i z dalszych krajów — by zapalić znicz, wysłuchać słów o przeszłości i pomilczeć. Wydarzenie to nie jest oficjalnym rytuałem państwowym, ale obywatelskim i etycznym gestem, który łączy epoki i wrażliwości. Montségur w XXI wieku jest więc zarówno stanowiskiem archeologicznym, jak i miejscem sumienia.

    Czy wiesz? Prat dels Cremats — „Pole Spalonych” — to dziś łąka przy drodze u stóp skały; w marcowe rocznice płoną na niej znicze i palą się pochodnie przyniesione przez uczestników uroczystości.

    ruins
    ruins

    Mity i tajemnice: skarb, Graal i światło przesileń

    Im więcej faktów o Montségur udaje się ustalić, tym chętniej wyobraźnia dopisuje ich dopełnienia. Jednym z najtrwalszych wątków jest opowieść o „skarbie katarów”, który miał zostać wyniesiony z twierdzy tuż przed kapitulacją. Bywa on przedstawiany jako skrzynie z pieniędzmi, jako manuskrypty i księgi, albo jako coś bardziej ezoterycznego, niemal metafizycznego. Historycy ostrożnie wzmiankują o możliwości ewakuowania wartościowych przedmiotów czy dokumentów, ale nigdy nie potwierdzili istnienia jednego, mitycznego skarbu. Legenda jednak żyje, bo odpowiada na archetypiczną potrzebę domknięcia tragedii znakiem ocalenia — choćby miało ono pozostać tajemnicą.

    Drugi mit to związek Montségur z Graalem. W latach 30. XX wieku niemiecki autor Otto Rahn opublikował „Kreuzzug gegen den Gral” i inne prace, w których łączył katarów z legendą Świętego Graala. Rahn odwiedzał Pireneje, w tym Montségur, i tworzył erudycyjne, ale spekulatywne konstrukcje, sugerując, że w mrokach dziejów naczynie łaski mogło trafić właśnie tutaj. Późniejsze związki Rahna z nazistowskim aparatem i SS nadały tym hipotezom ponury posmak. W świetle badań historycznych nie ma dowodów na graalowe sekrety Montségur. Inspiracja literacka istnieje — i jako taka jest częścią kulturowej recepcji miejsca — ale nie jako fakt.

    Wreszcie — światło. W niektórych publikacjach i opowieściach powraca sugestia, że architektura Montségur — konkretnie układ bramy i strzelnic — ma astronomiczne ukierunkowanie, pozwalające promieniom słońca w przesilenie zimowe lub letnie wpaść w określony sposób do wnętrza. Takie opowieści należą do romantycznej archeoastronomii, którą trudno jednoznacznie potwierdzić na gruncie badań murów i ich faz. Pamiętać też trzeba, że znaczna część obecnej struktury to przebudowa powojenna, królewska, a nie oryginalne castrum katarów. Dlatego ostrożność badawcza każe mówić o zbieżnościach i możliwościach, a nie o intencjach budowniczych.

    Legendy nie są tylko pustą fantazją. To soczewki, przez które wspólnoty patrzą na traumę, zwycięstwo lub stratę. W Montségur mityczna warstwa — skarb, Graal, światło — splata się z bardzo realnymi pytaniami o pamięć i tożsamość południa Francji. Zdolność miejsca do przyciągania narracji pokazuje, że przeszłość wciąż domaga się opowieści — i że wybór, czy będzie to opowieść zakorzeniona w źródłach, czy w marzeniu, należy do nas.

    grail
    grail

    Co mówią kamienie: źródła, liczby i cienie pamięci

    Kronikarskie wzmianki, protokoły inkwizycyjne, archeologia i toponimia — tak układa się nasza wiedza o Montségur. Z dokumentów wiemy, że oblężenie rozpoczęło się w 1243 roku, a zakończyło w marcu 1244. W centrum narracji stoi Hugues des Arcis jako dowódca królewskich sił w terenie oraz Pierre Amiel, arcybiskup Narbonne, reprezentujący z kolei interes Kościoła. Po stronie obrońców mamy Raimona de Péreille’a jako pana castrum i Pierre’a-Rogera de Mirepoix jako komendanta wojskowego. Liczby — około 220 spalonych — pochodzą z tradycji i dokumentów późniejszych, ale mieszczą się w logice ówczesnych represji wobec perfectów. W nazwie „Prat dels Cremats” utrwaliła się lokalna pamięć o miejscu egzekucji, które do dziś wskazuje drogowskaz w wiosce pod skałą.

    Archeologia dodaje konkretów do tej opowieści. W różnych fazach badań odkrywano relikty zabudowy mieszkalnej, cysterny na wodę, ślady murów wczesnego castrum ukryte pod późniejszą, królewską substancją. Katalog znalezisk — bełty kusz, elementy okuć, fragmenty naczyń — maluje obraz codzienności, w której obok mistyki była bardzo realna logistyka. To woda trzeba było doprowadzić, jedzenie rozdzielić, opał dostarczyć na szczyt i pilnować, by ogień palenisk nie stał się ogniem pożaru.

    W lokalnej i międzynarodowej pamięci Montségur wykracza poza historiografię. Jest miejscem, w którym humanistyka styka się z etyką. Każdego 16 marca przypomnienie o stosie przemienia skałę w świecę pamięci. A jednocześnie turystyczny wymiar miejsca uczy, jak trudna bywa równowaga między szacunkiem a komercjalizacją. To napięcie jest częścią współczesnej opowieści o dziedzictwie: jak mówić o tragedii, nie sprzedając jej jako towaru; jak upamiętnić męczeństwo, nie zatracając historii w mitach.

    Zamek Montségur, choć zamieniony w ruinę, wciąż ma głos. Mówią nim kamienie, które układają się w zarysy prostokątnego obwodu z bramą, mówią schody w skale, wyślizgane stopami wielu pokoleń, mówi wiatr, który wciął się w rogi murów i wygładził ich kanty. Jeśli przystanąć, można dosłyszeć w tym szumie nie tylko znamię jednego dnia marca 1244 roku, ale też wszystkie cisze i dźwięki, które poprzedziły ten ogień i po nim nastąpiły. A z nimi — pytania, które do nas wracają.

    Montségur jest opowieścią o wyborze miejsca i o wyborach ludzi. Bez skały nie byłoby twierdzy, bez twierdzy — wspólnoty i jej mitu. Ale bez ludzi, którzy zamieszkali na wietrznym „pogu”, nie byłoby też tego, co w historii najtrudniejsze do opisania: odwagi i desperacji, wiary i uporu. W średniowiecznym południu Francji spotkały się trzy siły: duchowa alternatywa względem ładu rzymskiego, polityczna rzeczywistość Korony i lokalnych seigneurów oraz geografia, która nadawała sens i granice wszystkim ambicjom. Wynik tego zderzenia wiemy: płomień 16 marca 1244 roku.

    Ale to nie koniec historii. Po pożarze zawsze pozostaje popiół — i gleba, w której coś nowego może się zrodzić. W przypadku Montségur „nowym” stała się pamięć: instytucjonalna i obywatelska, naukowa i mityczna. Nauczyliśmy się tu, że fakty są mocnym szkieletem opowieści, ale to emocje nadają jej mięśnie i ton. Jeśli dziś wędrujemy po pirenejskich ścieżkach, a na szczycie zatrzymujemy wzrok na zarysie murów, robimy to nie tylko dlatego, że interesuje nas historia wojny i herezji. Robimy to, bo czujemy, że na tej skale toczyła się jedna z tych dramatycznych rozmów Europy samej z sobą, w której pytano o granice władzy i sumienia. Odpowiedź nie jest prosta, ale Montségur przypomina, że bywa, iż płaci się za nią najwyższą cenę.

    I może dlatego właśnie — nie przez mity o skarbach czy graalu — Montségur nadal wywołuje dreszcz. Bo pokazuje, jak krucha jest równowaga między ładem a wolnością, jak twarde potrafią być kamienie historii i jak gorący bywa ogień, którym zapisuje się dzieje. I że pamięć, niczym wiatr uderzający w mury, wciąż wraca, by zadawać nam te same pytania, których echo kiedyś unosiło się nad „pogu” w Pirenejach.

    Jak weryfikujemy ten artykuł

    Tekst powstał na podstawie faktów historycznych z naszej bazy danych i został zredagowany przy wsparciu AI. Dla tego artykułu nie odnotowano podpisanej recenzji człowieka. Zgłoś nam każdą nieścisłość: poprawimy ją i zaktualizujemy datę modyfikacji.

    Zaktualizowano

    Tekst tworzony z pomocą AI.

    Poznaj naszą linię redakcyjną

    Podobało Ci się? Odkryj więcej artykułów w kategorii Średniowiecze